
Nazwa naszej firmy: Parasailing Center - Polskie Centrum Parasailingu, najlepiej oddaje
nasz profil działalności. Zajmujemy się bowiem parasailingiem w każdym jego aspekcie.
Jesteśmy pierwszym i, jak dotąd, jedynym centrum parasailingu, a także pionierami tej
dyscypliny w Polsce. Nasz zespół tworzą wykwalifikowani specjaliści, pasjonaci, którzy
popularyzują...
Przegląd Motorowodny nr 5/2006
Jeśli znudził Ci się widok jeziora z fotela na działce, Twoja żona odmówiła udziału w letnim rejsie,
a dzieci nie mogą patrzeć na postrzępione kółko do ciągania za łodzią, zmień perspektywę! Rodzina
nie będzie mogła uwierzyć, jak cudnie wygląda z góry Wasze jezioro, a Ty szybko pożałujesz, że jednak
nie zamówiłeś podwójnej uprzęży.
Nie chodzi nam o jednorazowy lot w Turcji czy nawet w Giżycku, ale o urozmaicenie naszych corocznych wypadów nad wodę. Do uprawiania parasailingu, czyli holowania spadochronu, wystarczy Ci teren trochę większy od rozłożonego spadochronu (bez przeszkód, ale wcale to nie musi być plaża; sprawdza się także pływająca platforma) i łódź z silnikiem o uciągu 250 kg (taki ma jednoosobowy rib z 40 KM na rufie) lub skuter wodny z dodatkowym miejscem dla obserwatora. Maksymalna prędkość podczas holowania w ciszy i tak nigdy nie przekracza 30 km/h, a jeśli leci dziecko, to i 15 km/h będzie dobre. Trzeba tylko pamiętać, by holownik był cięższy od obiektu holowanego (siedzący skuter wodny spełnia ten warunek), na jego pokładzie znajdował się obserwator, a lecący pasażer miał na sobie kamizelkę ratunkową.
Oczywiście zabawa ta wymaga zdobycia odpowiednich uprawnień. Osoba prowadząca łódź lub skuter (i tylko ona) musi mieć co najmniej patent sternika motorowodnego i licencję na holowanie narciarza wodnego i statków powietrznych. Brzmi groźnie, ale w praktyce całe szkolenie na licencję i egzamin trwają jeden dzień. Organizuje je m.in. zawodowy instruktor spadochronowy i spadochronowy skoczek doświadczalny Zbigniew Lewczuk, który jednocześnie jest projektantem i wykonawcą większości holowanych za łodziami w Polsce spadochronów. Najczęściej szkoli na Zalewie Zegrzyńskim, ale jeśli zbierze się co najmniej pięć osób z własną łodzią, wówczas kurs może się odbyć na dowolnym akwenie.
A co potem? Zostaje nam jeszcze zakup spadochronu, czyli czaszy z linkami, uprzęży, wyczepu i liny holowniczej. Nie polecamy tanich, ale mało bezpiecznych chińskich wynalazków. Jeśli zamierzasz holować własne dzieci, lepiej zamów komplet u profesjonalisty. Jego doboru nauczysz się na kursie.
I nawet kiedy jesienią odstawisz łódź do hangaru, ten sam spadochron będziesz mógł podczepić do quada lub samochodu i dalej się bawić w najlepsze!
Copyright © 2003-2008 Paweł Lewczuk & www.ParasailingCenter.pl